Mąż i jego rodzice dręczą mnie psychicznie

Kobieta, 36 lat:

Mąż i jego rodzice dręczą mnie psychicznie
Żyję w toksycznym związku, w którym nie tylko mąż, ale także jego rodzice dręczą mnie psychicznie. Dodam, że teściowie nie mieszkają razem z nami, to jednak czują się w naszym domu, bardziej u siebie, niż ja – na co mój mąż pozwala, tłumacząc, że to przecież jego rodzice. Dom jest jego, dostał go od babci, więc przecież oni mają do niego większe prawo niż ja. Sytuacja trwa od ponad 10 lat. Cała moja rodzina została ponad 400 km stąd (po ślubie przeprowadziłam się do męża, zostawiając dobrą pracę, rodzinę, przyjaciół – wszystko). A teraz słyszę na każdym kroku, że nic tutaj nie mam (mimo że remont domu, który miał przed ślubem, robiliśmy wspólnie). Dodatkowo, że nikt mnie tutaj nie trzyma… że jestem nieporadna i „gdybym miała odrobinę godności, to dawno bym się wyniosła, tylko że nie mam gdzie (bo moja rodzina na pewno mnie nie przyjmie), a sama sobie nigdy nie dam rady – i nawet gdybym się chciała wynieść, to na pewno wrócę z podkulonym ogonem”. Każde swoje zachowanie w stosunku do mnie (choćby było najgorsze) tłumaczą, że to moja wina. Uważają, że jestem wariatką, której nawet własna matka nie kochała. Oni są normalni i nie mają sobie nic do zarzucenia. Chciałabym poszukać pomocy u specjalisty. Mój stan psychiczny, skutecznie pogarszany przez lata tego utwierdzania w przekonaniu, że jestem nikim, na pewno tego wymaga. Jednak bardzo się boję, że będzie to dla nich argument w sądzie, aby odebrać mi dziecko…). Czy taka konsultacja – nawet gdyby okazało się, że mój stan wymagałby np. konsultacji nie tylko z psychologiem, a być może nawet z psychiatrą, może być argumentem użytym przeciwko mnie? I czy można w jakiś sposób zobligować tę drugą stronę, aby takiej konsultacji (psychologicznej bądź psychiatrycznej) zasięgnęła? Dodam, że wielokrotnie proponowałam mężowi, abyśmy oboje poszli do specjalisty. Jednak od niego i od teściów ciągle słyszę, że to tylko ze mną jest problem, i to tylko ja powinnam pójść się leczyć. Oni są dla mnie za dobrzy.

 

Tomasz Kościelny:

Jest Pani w bardzo trudnej sytuacji i niewątpliwie potrzebuje Pani wsparcia. 10 lat małżeństwa to bardzo długi czas. Jeżeli ta sytuacja trwa od dłuższego czasu, rozumiem, że jest Pani tym wyczerpana. Kontakt z psychologiem nie jest argumentem, aby odebrać Pani dziecko. Jest to raczej forma dbałości o swoją kondycję psychiczną wtedy, gdy Pani tego potrzebuje. Aby odebrać Pani dziecko, musiałaby być Pani w stanie, który zagraża jego zdrowiu i życiu. Jeżeli mąż nie chce udać się na terapię, a Pani ma taką możliwość, warto o siebie zadbać. To sposób, by znaleźć odskocznię od toksycznych relacji i stanąć na nogi zastanowić się, co dalej chciałaby Pani w swoim życiu. Dodatkowo proszę pamiętać o tym, że Pani dziecko potrzebuje matki w dobrej kondycji. Dbając więc o siebie, zadba Pani też o swoją relację z dzieckiem.

Porada ukazała się w Portalu ABC Zdrowie
Inne moje odpowiedzi na pytania znajdują się pod adresem https://ranking.abczdrowie.pl/d/tomasz-koscielny-psycholog-warszawa-79969